Obywatelski Rzecznik Praw Obywatelskich

Wiem, wiem. Znów napiszecie, że jestem niepoprawnym optymistą lub wręcz naiwniakiem. No, trudno. Odpowiem tak – jest pomysł, który się sprawdził, działa, a jest w swej prostocie szatańsko wręcz genialny. Chodzi o to, by Rzecznikiem Praw Obywatelskich pozostał ktoś, kto wywodzi się ze środowisk… obywatelskich. Prawda, że urocze?

Doktor habilitowany nauk prawnych, wykładowca akademicki, działacz społeczny Adam Bodnar pięć lat temu został wybrany na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Był to wybór o tyle zaskakujący, że choć dokonali go politycy – bo tak to jest skonstruowane – to sama kandydatura została wykreowana i intensywnie promowana przez Koalicję Organizacji Pozarządowych. To był duży sojusz NGO-sów o najróżniejszych profilach aktywności, o najróżniejszych misjach społecznych, które postanowiły wspólnie i ponad podziałami zawalczyć i taką właśnie ideę – obywatelskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.

Udało się.

Wiem, czasy były inne, władza inna, generalnie nie ma porównania. Ale przecież się sprawdziło, więc idea żyje nadal i ma swoich gorących zwolenników.

Dziwny to urząd – Rzecznik Praw Obywatelskich. Ma niby bardzo konkretną i czytelną misję – stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela. To „stanie na straży” nie jest jednak zadaniem łatwym, bo samo zdefiniowanie wolności i praw obywatela bywa nieostre i podlegające różnym interpretacjom. No i tam, gdzie kończą się prawa jednych obywateli, bardzo często zaczynają się prawa innych. Bywa to czasem mocno zagmatwane.

Ale owo „stanie na straży” jest też zajęciem ciekawym i bardzo angażującym. Z grubsza polega na kontrolowaniu działania wszelakich instytucji publicznych, a także na byciu do dyspozycji każdego z obywateli chcących upewnić się, że w takiej czy innej okoliczności ich prawa zostały naruszone, lub nie. Rzecznik (dysponujący oczywiście stosownym urzędem i aparatem administracyjnym) przyjmuje więc skargi, sprawdza ich zasadność, a w razie ujawnienia problemu Rzecznik kieruje do odpowiednich władz i instytucji tzw. wystąpienia, czyli publiczne pisma opisujące tenże problem i wskazujące sposoby wyjścia z niego. Rzecznik może także „zaskarżyć” wadliwe przepisy do Trybunału Konstytucyjnego (wiem, wiem, dziś to nie ma sensu, ale to jednak stan przejściowy), może zwracać się do Sądu Najwyższego z pytaniami prawnymi, lub wnosić skargi kasacyjne od orzeczeń, które już w sądach zapadły i są prawomocne.

Rzecznik nie jest więc strażnikiem z karabinem na ramieniu, a bardziej z tubą w dłoni, której nikt mu z rąk wyrwać nie może, a dzięki której jest w stanie poruszyć naprawdę wiele miejsc i instytucji w sytuacji, gdy ktoś z nas ujawni fakt łamania swoich praw. Dzięki instytucji Rzecznika możemy zatem czuć się odrobinę bardziej bezpieczni, zwłaszcza w sporze pojedynczego człowieka z potężną, polityczną machiną władzy. Może nie uda mu się polityków zatrzymać, może nie cofnie ich krzywdzących decyzji, ale może narobić hałasu i poruszyć naszą krzywdą inne instytucje i innych obywateli. A poruszeni obywatele to w każdym kraju jest jednak siła niebagatelna.

Politykom oczywiście zależy, by RPO był od nich zależny, by nie ograniczał skutecznego, politycznego działania opowieściami o jakichś tam prawach obywateli. Obywatele wszak mają być władzy posłuszni i się jej bać, a nie sobie o bajdurzyć o prawach czy lewach. Władza jest od Narodu, więc jak się Naród zdecydował, to teraz niech siedzi cicho i się nie wychyla. Bo dostanie po łapach.

No więc to bicie po łapach jest znacznie trudniejsze, jak się ma w klasie Rzecznika przyglądającego się poczynaniom trzymającego w dłoni linijkę belfra.

Wszystko to będzie miało sens, jeśli istotnie Rzecznikiem nie będzie polityk lub człowiek politykom posłuszny, a obywatelski aktywista, społecznik, najlepiej wywodzący się ze środowiska apolitycznych, acz obywatelskich instytucji. Takim był Adam Bodnar i takim ma być kolejna, społeczna kandydatka na urząd RPO – Zuzanna Rudzińska-Bluszcz.

Opisu jej kompetencji czy osiągnięć przytaczał nie będę, sami możecie się z nimi zapoznać na stronie naszrzecznik.pl. Dla mnie jej największym atutem jest właśnie ta obywatelskość, to społecznictwo zakodowane w genach, ta niezależność i ideowość charakteryzująca cały sektor organizacji pozarządowych. Daje to wiarę, że ktokolwiek by się u władzy nie znalazł, będzie czuł na rękach wzrok Rzecznika spoza politycznego układu.

To teraz jest czas i miejsce na pokazanie siły organizacji pozarządowych. Właśnie dziś, gdy władza publiczna jest tak silna i bezkompromisowa, tak zdeterminowana w budowaniu Polski wg swojego hermetycznego systemu wartości, organizacje powinny stanąć w jednym szeregu i zawalczyć o pewną oczywistość – by Rzecznik Praw Obywatelskich był obywatelski.

Jestem naiwny? Pewnie tak. Choć czasem wiara i determinacja ludzi budujących Wielką Flotę Zjednoczonych Sił pozwalają dokonywać rzeczy niemożliwych.

Czego sobie i Szanownym Czytelnikom z całego serca życzę.

Howgh!

Milkee

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: