O tym, że na szczęście upadł komunizm w mediach

Zacznę od najszczerszych podziękowań za każdą Waszą aktywność, która po pierwszych wpisach dała mi masę radości i wiary, że porwanie się na przygodę z blogiem jest fajnym pomysłem. To naprawdę piękne uczucie, gdy na początku drogi zyskuje się już grono osób, które deklarują, iż będą stałymi czytelnikami. Doceniam i dziękuję za tak ogromne zaufanie.  

Ale dziś nie o tym. Wrócę na chwilę do Trójki, choć w tym wpisie chciałbym przekazać Wam myśl pozytywną i zawierającą zastrzyk nadziei.

Natychmiast po tym, jak obecne szefostwo Trójki postanowiło wygumkować notowanie Listy z Kazikiem na pierwszym miejscu, pojawiło się porównanie do sławnego wydarzenia z roku 1984.

Otóż ówczesne władze Polski chciały wykorzystać twórczość zespołu Maanam do uświetnienia partyjnego zjazdu, jaki organizowany był przez komunistycznych dygnitarzy w Sali Kongresowej. Zespół się nie zgodził. Władze więc postanowiły go ukarać, wysyłając w niebyt – zakazując obecności w mediach, nagrań, występów. A więc i z Listy Przebojów Trójki zespół zniknął praktycznie z dnia na dzień.

I tu objawił się geniusz Marka Niedźwieckiego, który z króciutkiego fragmentu piosenki „To tylko tango”, czyli charakterystycznych werbli otwierających utwór, zrobił tzw. dżingiel, taki dźwiękowy przerywnik, który pojawił się na antenie zamiast zakazanych piosenek Maanamu.

To historia znana i opisywana już nie raz, a więc i dziś podnoszona w odniesieniu do zadymy z Kazikiem.

Ja to porównanie oczywiście rozumiem, bo i antena ta sama, i audycja, i osoba prowadzącego, a nawet mentalność stojąca u źródła decyzji o tym, żeby „zrobić coś z tym Kazikiem”. Samo więc się nasuwa.

Musimy sobie jednak zdać sprawę z fundamentalnej różnicy. Świat dookoła tej sytuacji jest już zupełnie inny, niż był wtedy. W Polsce upadł komunizm, także w rozumieniu komunistycznego podejścia do przekazu medialnego. Upadł i ufff – uważam, że nie ma szans, by kiedykolwiek powrócił. To już jest, na szczęście, za nami.

Choćby szefostwo Polskiego Radia dwoiło się i troiło, nie ma dziś nawet cienia tej straszliwej władzy, jaką wykorzystano przeciwko Maanamowi w roku 1984. Decyzja o wycofaniu zespołu z jakiegokolwiek przekazu miała uderzyć w byt artystów, w ich życie, los. To była straszliwa i bezlitosna kara. Nie istniały wówczas inne media niźli państwowe. Nad wszystkim, co gdziekolwiek było publikowane, czuwał opasły i rozbudowany urząd cenzorski. O internecie, czy w ogóle jakichkolwiek niezależnych sposobach masowego komunikowania, nikt nawet nie marzył. Władze natomiast nie doceniały przekazu szeptanego oraz siły tzw. II obiegu, a więc najróżniejszej, nielegalnej działalności wydawniczej, w której pojawiało się to, co nie miało szansy zaistnieć w przekazie oficjalnym i kontrolowanym. Okazało się więc, że ten niesamowicie odważny ruch z maanamowymi werblami umknął cenzorom, a dał gigantyczną energię zespołowi, który natychmiast, właśnie siłą II obiegu, stał się jeszcze bardziej legendarny.

Ostatecznie dziś nadal stoi Sala Kongresowa, w której dzieją się różne ciekawe wydarzenia, nadal fascynujemy się i inspirujemy twórczością Maanamu, za to komunistyczni dygnitarze są już jedynie wspomnieniem.

Dyrekcja Trójki nie ma dziś nawet cienia tej straszliwej władzy. I nie będzie miała. I całe szczęście. Dziś trik z werblami nie jest w ogóle potrzebny. O usunięciu listy dowiedzieliśmy się kilkadziesiąt minut później, ja osobiście przeczytałem o tym w artykule na Onet.pl jeszcze w sobotę. Fala ocen i komentarzy ruszyła natychmiast i przybrała tak gigantyczną siłę, że zmusiła do zajęcia stanowiska najwyższe państwowe władze. I toczy się walcem cały czas. Kazik na pewno nie odczuwa dziś tego strachu przed przyszłością, jaki musiał stać się udziałem Kory Jackowskiej ponad 30 lat temu. Kazik może co najwyżej dziękować za piękną, darmową promocję swojej piosenki (dziś ma już na YouTube blisko 7 mln odtworzeń). Wydaje mi się za to, że widmo strachu unosi się dziś nad fotelami szefostwa Polskiego Radia, bo oni już nie kontrolują biegu wydarzeń i kto wie, jak dla nich całe to zamieszanie się zakończy.

Tak, to zmiana zasadnicza. Daje ona nadzieję, bo przecież co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wyjdziemy z tego silniejsi.

Współczuję za to dziennikarzom odchodzącym po wielu latach z Trójki – radia, które kochają, które tworzyli, któremu poświecili kawał życia. To dla nich bardzo, bardzo trudny moment. Ze swojej strony chciałbym więc zaapelować do wszelkich polskich, niezależnych (czy wręcz – niepokornych) redakcji, by w ramach solidarności i wspólnoty wartości – wyciągnęli do nich rękę, dali im kawałek anteny i przestrzeń do realizowania swoich ideałów. Zresztą to na pewno będzie i dla tych redakcji dużą korzyścią – mówimy o ludziach wybitnych i wyjątkowych, niedoścignionych wzorcach w świecie radia. Kibicuję też z całego serca projektowi Radia Nowy Świat, które może stanie się miejscem, w którym odnajdziemy na nowo trójkową atmosferę.

I najważniejsze – każdy z nas ma dziś tę „straszliwą” władzę, jaką jest pilot do swojego radioodbiornika. Namawiam Was, by – gdy tylko będzie taka możliwość – z tej władzy korzystać i nadal w swoich domach gościć głosy ulubionych Marka Niedźwieckiego, Agnieszki Szydłowskiej, Wojciecha Manna, Marcina Kydryńskiego, Anny Gacek, Hirka Wrony, Artura Andrusa, Jurka Owsiaka i wielu, wielu innych, którzy w ostatnich latach zniknęli z radiowej Trójki.

Trójka nie umarła, ona żyje i żyć będzie w sercach słuchaczy. Tak jak nigdy nie umarł zespół Maanam. A dygnitarze znikną. Kwestia czasu.

7 myśli w temacie “O tym, że na szczęście upadł komunizm w mediach

  1. Piękne słowa, ale ja już momentami nie wierzę w to, że coś w tym kraju jeszcze możemy zmienić…. Idą wybory… Tli się jeszcze odrobina nadziejo, bo ponoć nadzieja umiera ostatnia

    Polubione przez 1 osoba

  2. Analogia do komuny jest i tkwi w mentalności i mierności ludzi na stołkach i ich parcianej retoryce przydupasów, opartej na strachu i wazelinie. Nie mają wprawdzie jeszcze na tyle śmiałości żeby wieszać portrety prezesa, ale papieża już tak. Tych, którzy odeszli z Trójki żal mi mniej niż ludzi zwolnionych po trzydziestu latach z fabryki z fabryki żarówek. Ci z Trójki sobie poradzą, bo są po prostu dobrzy i jest na nich zapotrzebowanie. W jednym masz rację – kiedyś dobrzy dziennikarze wrócą do Trójki, a fakt pracowania w niej teraz nie będzie żadna nobilitacją tylko powodem do wstydu i branżowego ostracyzmu. Nie żal mi też Trójki. Od dawna wolę Antyradio.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Piszesz o mentalności ludzi, która była, jest i będzie. I na to nie mamy wpływu. Ale ludzie tak myślący żyli i przed komuną. Natomiast pod względem ustrojowym, systemowym, to już nie wróci. Choćby nie wiem, jak ktoś tam sobie życzył i się starał. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  3. Tak jest, była, jest i będzie, ale po raz pierwszy od czasów komuny jest wynoszona na stołki w takim zakresie – stąd analogia. Co do braku możliwości powrotu komuny, totalitaryzmu czy innych patoustrojów – historia homo sapiens ma 200 tysięcy lat. W tym czasie spektakularnie upadło kilka wybitnie rozwiniętych cywilizacji, a my zakładamy, że Wawel będzie stał wiecznie i do końca świata nad Wisłą będzie się czytać Pana Tadeusza. Jasne – inne są teraz realia, przede wszystkim technologiczne. Ale nikt nie może mieć pewności, w którą stronę to wszystko wyewoluuje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: